wtorek, 15 stycznia 2013

Rozdział 15 (Julia)

- Idź ubierz strój kąpielowy i chodź do ogrodu popływamy. - powiedział Louis  chowając ostatnią butelkę Coli do lodówki.
- Okej. Tylko nie śmiać się   z mojego brzusia. - poklepałam się po brzuchu i wyszlam do siebie. Z szafy wyciągnęłam strój kąpielowy po czym weszłam do łazienki aby się przebrać. Wychodząc z pokoju otworzyłam okno aby trochę przewietrzyć pomieszczenie i wyciągnęłam z rozsuwanej szafki okulary przeciwsłoneczne. Zbiegłam na dół i od razu skierowałam się w stronę tarasu, przez który weszłam na ogród. Louis i Niall leżeli na leżakach, Harry i Liam kopali piłkę a Zayn leżał na materacu w basenie ze słuchawkami w uszach.
- No siemano! - klepnęłam Harrego, który niechcąco na mnie wpadł.
Automatycznie oczy chłopaków skierowane były w moim kierunku.
- Co się tak patrzycie? Źle wyglądam?  Jestem gdzieś brudna? - zaczęłam nerwowo oglądac swoje ciało. Na serio myślałam, że gdzieś się ubrudziłam.
- Nie. Ty św-św-świetnie wyglądasz. - wydukał Harry.
- Jak modelka! - dodał Liam obracając mną w kółko.
- Dobra nie przesadzajcie. - w prawdzie odetchnęłam z ulgą, że dobrze wyglądam ale za bardzo nie lubiałam być w centrum uwagi.
- Serio wyglądasz świetnie grubasku. - szepnął mi do ucha Niall uśmiechając się przy tym uroczo.
- Dajcie sobie na wstrzymanie misiaczki. - założyłam okulary i położyłam sie na leżaku koło Louisa.
Kolejną minutę czułam jak ich wzroki wlepione sa we mnie ale potem wrócili do swoich poprzednich zajęć. Założyłam słuchawki na uszy i odpłynęłam w krainę swoich myśli.  Jest już po 16 za dwie lub trzy godziny zjawi się 'SuperDziesiątka'. W ogólę skąd wzięła się ta nazwa? No tak było ich dziesięciu no ale to super? Eh, ci faceci.. Zapytam o to, któregoś z nich ale to dopiero później. Ciesze się strasznie, że Zayn nadal tu jest. No  przynajmniej mam takie wrażenie. Otworzyłam jedno oko i zerknęłam w stronę basenu. Chłopak nadal leżał na materacu a głowe miał zwróconą w naszą stronę. Nie wiem na co patrzył bo miał okulary wiec trudno było określić. Opuściłam ponownie powiekę. Troche dziwnie się czuję ze świadomością tego co zaszło wczoraj między mną a Zaynem. Nie wiem do końca czy zrobiłam dobrze? Jeżeli dałam mu do zrozumienia, że też coś do niego czuje? Sama nie wiem co tak na prawdę czuję w jego stronę. Jest uroczym facetem ale znam go za krótko, żeby móc ocenić co do niego czuje. Pf! Co ja mówię. Znamy się za krótko żeby cokolwiek do niego czuć...

Zayn

Nadal leżałem na materacu patrząc na Julke, która leżała na leżaku i słuchała muzyki. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Ciekawe o czym myśli? Na pewno nie o mnie. Boje się, że skreśli mnie ze swojego życia przez to co stało się w nocy. W prawdzie była po mnie rano ale nie mam pewności, że nie było to wymuszone np. przez chłopaków? Kolejną sprawą, która mnie nurtuje jest uczucie, którym ją darzę.  Znamy się krótko ale zdaję sobie sprawę z tego, że jak jej nie widzę to odczuwam pustkę. Brakuje czegoś co mnie wypełni. Śmiało mogę stwierdzić, że jest moją druga połówką. Tylko ona raczej tego nie może potwierdzić. Pierwszy raz odczuwam coś takiego. To jednocześnie radość, euforia i smutek, żal. Nawet nie mogę określić co góruje. Uczucia znów biorą górę nad rozsądkiem. Może powinienem z nią porozmawiać? Przeprosić ją za to co się zdarzyło i zagwarantować, że się wiecej nie powtórzy?  No właśnie nie.. Nie mogę jej tego obiecać. Nie wiem czy będe w stanie sie opanować aby jej nie pocałowac kiedy będzie obok mnie. Każdy cal jej ciała działa na mnie jak magnes na metal. Trudno jest mnie od niej oderwać.  Uderzyła mnie mocna ffala zimnej wody. Przetarłem oczy.
- Co to za idiota! - wrzasnąłem wynurzając się z wody. Popatrzyłem na Julkę, Louisa, Liama i Harrego, którzy nadal stali w tym miejscu co wcześniej i śmiali się w niebogłosy.  Rozejrzałem się wokół. Nad basenem stała SuperDziesiątka. Najbliżej stał Martin więc wywnioskowałem, że on mi to zrobił. - Idiota. - rzuciłem w jego stronę i zanurzyłem się jeszcze raz po czym przetarłem oczy i odgarnąłem włosy z nad oczu.
- To było najlepsze! - Martin przybił piątkę Pitowi po czym znów zaczęli się śmiać.
- Poczekaj na rewanż. - podciągłem się na rękach i usiadłem na brzegu basenu.
- Uuu już się boje! - Martin potrząsł się udając wystraszonego.
Idiota- pomyślałem po czym ponownie odgarnąłem włosy.
- Siemaneczko! - SD obeszła wszystkich ode mnie po Louisa, Liama, Harrego i Nialla kończąc na Julce.
- Julka. - dziewczyna wyciągnęła rękę w stronę każdego z chłopaków usmiechając się przy tym.
Chłopcy obczaili ją z góry na dół i  na ich twarzach od razu pojawił się łobuzerski uśmiech. No tak czego mogłem się spodziewać po nich. Są jak psy na baby.
- To co działamy? - zaproponował Dorian pocierając dłonie.
- Tak! - wszyscy zgodnie przytaknęli na jego propozycje. Louis  z Georgem, Mikeiem i Chrisem weszli do domu, Niall siedział razem z Julką, Haroldem i Pitem rozmawiając o czymś  a reszta wyciągała prowiant, który przyniosła na stół. Tylko ja jak zwykle siedziałem sam i moczyłem nogi w basenie.

Julia

- No nie gadaj, że znasz 50centa! - z niedowierzaniem słuchałam opowieści Harolda o tym co robi w wolnym czasie.
- Taka tam znajomość. Nie lubie go za bardzo jest hm... dziwny. - machnął ręką.
- Ale fajnie no. - podparłam głowę rękoma.
- A ty czym sie interesujesz?  - Pit popatrzył na mnie.
- Hm głównie sprawy związane z modą ale wy tego pewnie nie ogarniecie.. - parsknęłam śmiechem. - No ale kiedyś grałam tez w koszykówkę.
- Ooo w kosza? - dołączył do nas Gary a jego oczy przypominały pięciozłotówki.
- No tak w kosza. - przytaknęłam.
- Coś pięknego! Pick and rolle, dwutakty, wsady mm cudownie! - chłopak wyglądał na bardzo rozmarzonego tylko jeszcze nie wiedziałam dlaczego.
- Julka, Gary też gra w kosza w jednym z klubów. Stąd to jego zachowanie.. - Pit potrząsnął głową na co ja odpowiedziałam śmiechem. Popatrzyłam na 'koszykarza'.
- Mogę liczyć na to, że będę mógł zabrać Cie na jakiś trening? - popatrzył na mnie ukazując rząd śnieżnobiałych zębów.
- Oczywiście! - nie miałam serca mu odmówić. Oczywiście ze względów zamiłowania do sportu! No i oczywiście  jego urok osobisty też brał w tym udział.
Do ogrodu ponownie wszedł Louis z chłopakami przynosząc cole, chipsy, sok. Wyminęłam ich i pobiegłam do góry i ubrałam na siebie bluzkę, która miałam ubraną wcześniej kiedy wróciłam wszyscy usiedliśmy przy stole. Wolne miejsce było koło mojego kochanego braciszka i Martina więc się tam usadowiłam. Nalałam do szklanki soku i napiłam się. Moje upajanie się sokiem nie trwało zbyt długo. Chłopcy polali wódkę i zaczęło się..
- No to co? Za nas i za naszą znajomość. - Lukas wstał podnosząc kieliszek w górę. Wszyscy posłusznie zrobili to samo. Zdrowie nasze w gardła nasze czy jakoś tak.. Wlałam trunek do buzi a mój wyraz twarzy od razu odzwierciedlił co czułam.
- Spokojniutko następny będzie lepszy. -Martin puścił mi oczko i polał kolejną kolejkę.
Już chyba wywnioskowałam dlaczego 'super'. Chłopcy mieli w sobie taką energię, że nie można było się przy nich nudzic i smucić. Wszyscy śmiali się i płakali (oczywiście z radości) kiedy ktoś powiedział naweet coś zupełnie nie śmiesznego. Zauważyłam, że nawet Zayn nie był dzisiaj smutny a to jest zdecydowany sukces. Nawet nie wiem kiedy skończyły sie 4 flaszki. No fakt tempo było szybkie w końcu przy stole siedziało 16 osób! Makabra. W tym czasie zdązyliśmy się rozbić na 'grupki'. Każda grupa dyskutowała na swój temat ale kiedy przyszła kwestia picia wszyscy od razu wracali do rzeczywistości. Zrobiłam sobie drinka i biorąc go do ręki usiadłam na brzegu basenu. Kiedy moczylam nogi i przygladałam się niebu pełnemu gwiazd docierało do mnie jaką jestem teraz szczęśliwą osobą. Moje troski odpływały a właściwie nawet nie chciały do mnie wracać. W końcu spokojnie mogłam sobie dryfować po Morzu nie obawiając się kolejnego sztormu.
 - Mogę? - nade mną stanął Lukas trzymający w dłoni napój.
- Jasne. - przytaknęłam robiąc mu miejsce.
- Jak się masz? - zapytał spoglądając w moją stronę.
- W porządku. Bardzo mi tu dobrze.
- Nie dziwie się. Chociaż... na twoim miejscu zwariowałbym kiedy miałbym mieszkać z piątkom facetów! - oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Oj tam! Nie jest aż tak źle. Są cholernie dobrymi facetami.
- No tak muszę Ci przyznać rację.
- No widzisz! - zaśmiałam się.
Wyciągnęłam nogi z wody i podkuliłam je.
- Zimno Ci?  Może dam Ci bluzę. - chłopak przygotowywał się do wstania.
- Nie. - złapałam go za rękę ciągnąc w dół. - Zaraz pójdę się przebrać.
- Do tego czasu możesz mieć moją bluzę. - ponownie na mnie zerknął.
- Nie potrzebuje. Już idę sie ubrać. - próbowałam go przekonać. Ale bez skutku. Chłopak wstał.
- No to chodź już. - wyciągnął w moją stronę dłoń.
- Serio? - popatrzyłam na niego a następnie na jego dłoń.
- Serio. - pokiwał głową. - No raz, raz bo się przeziębisz. - powiedział stanowczo po czym pociągnął mnie za rękę.
Westchnęłam i z uśmiechem na twarzach weszliśmy do domu.
- Które drzwi? - chłopak rozejrzał się po korytarzu.  - Dawno nie byłem tutaj.
- Tutaj. - otworzyłam drzwi do swojego pokoju.
- O milusio. - Lukas usiadł na moim łóżku.
- No ba! W końcu jesteśmy u mnie. - podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej spodnie i bluzkę. - Zaraz wracam. - uśmiechnęłam się do niego i weszłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem. O mój boże, jak ja wyglądam? - pomyślałam. Nie wierze, że chłopcy mnie taka widzieli!  Dobrze, że już sa wstawieni to pewnie nie będą nic pamiętać. Ja zresztą też w najlepszym stanie nie byłam. W głowie szumiało mi jak nad morzem morskie fale. Miałam czasami zawroty głowy ale oczywiście trzymałam się najlepiej. Upięłam włosy w kok i zdjęłam z siebie  bluzkę. Przypomniałam sobie, że nie wziełam swojej bielizny więc szybciutko w stroju kąpielowym wbiegłam do pokoju po potrzebne rzeczy.
- Łaaaa! Nie patrze, nie patrzę! - chłopak zakrył oczy i zaczął się śmiać.
- OJ tam! - przykucnęłam przy szafce, z której wyciągnęłam biustonosz i figi. Kiedy wstałam Lukas stał tuż za mną.
- Ładnie wyglądsz. - przybliżył sie nieco do mnie.
- Dobra, dobra nie bajeruj! - zaśmialam się. Ale on nie dawał za wygraną i zblizył się jak tylko mógł.
- Spodobałaś mi się. - prawa dłonią przejechal po moim policzku. Przeszły mnie dreszcze.
- Idę się przebrać. - próbowałam się wyrwać.
- Nie potrzebujesz ubrania. - przybliżył swoją głowę do mojej. - Nic nie potrzebujesz. - wpił sie w moje usta. Nie chciałam żeby tak robił. Odsunęłam głowę.
- Nie chcę. - zdążyłam tylko tyle powiedzieć a on ponownie zaczął mnie całować. Bardziej namiętne stawały się jego pocałunki a jego dłonie wirowały po całym moim ciele. Nie podobało mi się jego zachowanie. Starałam się od niego odczepić ale był znacznie silniejszy. Łapiąc mnie za plecy przeniósł na łóżko. Nie przerywając pocałunków włożył rękę w dół od stroju kąpielowego.
- Przestań! - wyrywałam mu się drapiąc go i bijąc.
Lukas nic sobie z tego nie robił. Odsłonił moje piersi i  dotykał ich. Jego dotyk stawał się coraz bardziej bolesny. Może nie dlatego że mnie ściskał tylko nie chciałam żeby tak robił.  Zdarł ze mnie górę od stroju i wpił się ponownie w moje usta. Łzy ciekły mi po policzkach. Byłam bezsilna. Nic nie mogłam zrobić. Drapałam go z całych sił a on był kompletnie odporny na ten ból. Kiedy zaczął jeździć językiem po mojej szyi próbowałam krzyczeć ale zakneblował mi usta swoją dłonią. Jego język błądził po moim ciele a łzy stawały się coraz bardziej rzewne. Zerwał ze mnie majtki. Klęknął na łóżku i rozpiął swój rozporek.
- Pomocy! Pomocy! - zdołałam wykrzyczeć zanim znów złapał mnie za twarz. Przyciągnął mnie blizej siebie. Tak strasznie sie go bałam. Nie chcialam żeby mi to zrobił. Jestem skończona, przegrałam tą walkę. Zamknęłam oczy a po policzkach zleciały łzy.
- Ty gnoju! - usłyszałam głos przy drzwiach. - Zostaw ją! - Lukas automatycznie zeskoczył z łóżka zapinając rozporek.
Do pokoju wbiegł Zayn i od razu rzucił się na chłopaka. Zaczeli się szarpać.
- Co ty jej zrobiłeś?!  Ty idioto. - Zayn przyłożył pięścią w twarz Lukasa. Z jego nosa polała się krew.
- Zayn! Zostaw go! - krzyknęłam siadając w koncie pokoju zakrywając się bluzką. Nie chciałam żeby zrobili sobie krzywdę.
- Nie popuszczę mu! - Zayn po raz kolejny uderzył Lukasa a on oddał mu.
- Co tu się do cholery dzieje?! - do pokoju wleciał Louis z przerażoną miną. Najpierw zmierzył mnie wzrokiem. - Julka... Co się stało? - podbiegł do mnie.
- Zrób coś z nimi! - płakałam coraz głośniej.
Louis od razu zerwał się w stronę chłopaków i ich rozdzielił. Zayn nie chciał dac za wygraną i chciał znów uderzyć Lukasa ale Louis nie pozwolił mu na to.
- Niech mi ktoś wytłumaczy co tu się do cholery dzieje!
- Ten sukinsyn chciał zgwałcić Julke! - Zayn wrzasnął  i wymierzył Lukasowi kolejny strzał.
- Co?! - Louis oburzył się.
- To nie tak jak myślisz! - Lukas probował się bronić.
- Wypieprzaj mi stąd! Nie chce Cię widzieć na oczy! - Louis uderzył Lukasa i wyprowadził go z pokoju.
- Julka.. - Zayn zblizył sie do mnie. - Nic Ci nie zrobił? - zapytał z zatroskaną miną.
- Na szczęście nie... Przyszedłeś w odpowiedniej chwili. - wypowiedziałam przez łzy.
- Już spokojnie. Nic Ci nie grozi. - chłopak otoczył mnie ramieniem przytulając do siebie. - Jestem przy tobie, nic Ci nie grozi.
Odetchnęłam z ulgą i wtuliłam sie w jego ramiona. Poczułam ciepło i bezpieczeństwo bijące od niego. Nie bałam się.

_________________________

Przepraszam, że tak długo musieliście czekać.
Myślę, że warto było? Troszkę się pomieszały wydarzenia
ale wszystko się dobrze skończyło. :) !

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Rozdział 14 (Julia)

Film ciągnął się w nieskończoność. Odliczałam minuty do godziny 24. Przez cały seans bardziej skupiałam się na tym co będzie jak się spotkam z Zaynem a nie na filmie. Jaki był powód, że napisał do mnie liścik żebyśmy się spotkali? Może chciał mnie przeprosić że nie był dziś z nami? Niee.. To kompletnie nie pasuje. To jest cholernie dziwna sytuacja. Moje refleksje przerwał Liam.
- Ale jestem zmęczony! - ziewnął i przeciągnął się. - Miło było ale już się zwijam pod prysznic i do spania.
- No ja raczej też. - Niall poszedł w jego ślady. - Dobranoc! - pocałował mnie w policzek i razem z Liamem wyszli z salonu.
- Eee. Co to było? - Louis popatrzył na mnie.
- Co? 
- No ten buziak głupolu! 
- Jeju  no nic takiego. Zwykłe przyjacielskie pożegnanie, nic więcej. -  machnęłam ręką.
- Taa jasne. Dobra, dobra już nie wkręcaj. 
- Spadaj wieśniaku! - dźgnęłam go w brzuch.
- Ej! Przestań! - chyba źle zrobiłam dźgając go bo on zrewanżował mi się łaskotając mnie.
- Louis! Przecież wiesz że mam łaskotki!! - krzyczałam w niebogłosy.
- Muaha! Nigdy! - jego szatański śmiech i nadal kontynuował łaskotanie.
- Proszę! Proszę, przestań! - nie wyrabiałam ze śmiechu.
- Okej spokój! - przestał poprawiając mi włosy.
- Uf! Dziękuję. - przetarłam czoło grzbietem dłoni.
- Eh, młoda chodź idziemy spać już dochodzi 24. - o cholera! faktycznie. Zerknęłam na zegarek. 23:48. Szlag! Zaraz muszę być w ogrodzie.
- Okej! To chodź. - wyłączyłam telewizor i szarpnęłam go gwałtownie za rękę ciągnąc do góry.
- Dobra to słodkich snów. Do jutra. - pożegnaliśmy się i cmoknęłam go w policzek po czym zniknęłam za drzwiami pokoju. 
Zerknęłam jeszcze raz na zegarek bbyło już za pięć. Uchyliłam delikatnie drzwi. NIkogo nie było. Przymknęłam drzwi i na palcach zeszłam na dół skąd przez taras wyszłam do ogrodu. Zayn siedział już na huśtawce tyłem w moją stronę. Usiadłam obok niego nic nie mówiąc. Pełnia księżyca odbijała się w tafli wody w basenie a na niebie widniało mnóstwo gwiazd. Lekki wietrzyk  rozwiewał moje włosy. Podkuliłam nogi i oparłam o nie brodę. 
- Dzięki że przyszłaś. - zaczął Zayn. - Przepraszam, że nie poszedłem dzisiaj z wami. Po prostu... - zamilkł. Przez chwilę nic nie mówił. 
- Po prostu?  - zapytałam przekonując go do dalszej rozmowy.
- Po prostu nie chcę żebyś spędzała ze mną czas. - dokończył dość szybko. 
- Niby dlaczego? Nie rozumiem..
- Nie nadaję się na Twojego towarzystwa. Jestem z tej niższej półki. Nie mam idealnej pracy jak chłopcy  ani nie ukończyłem szkoły..
- Nie bardzo rozumiem jaki to ma związek z naszymi kontaktami? Przecież jesteś normalnym chłopakiem, z którym mieszkam pod jednym dachem. Więc wskazane jest nam rozmawianie i spotykanie się. Nie sądzisz?
- Może i tak.. Ale nie chcę żebyś później miała przeze mnie problemu lub żebyś przeze mnie cierpiała. Mam ciężki charakter i boje się że czasami mogę powiedzieć coś niestosownego i Cię urazić. A nie chciałbym tego.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Analizowałam dokładnie każde jego słowo.
- Ale ja nie chcę żebyśmy się unikali. - co ja mówię? Nie mam zielonego pojęcia dlaczego to powiedziałam i co miałam na myśli. Chłopaka widocznie tez to troszkę zdziwiło bo nie skomentował tego. Siedzieliśmy w ciszy. Może to dobrze? Miałam chwilę na to, żeby zastanowić się co powiedzieć, żeby odkręcic moje słowa, które Zayn mógł niestosownie odebrać.. Niestosownie? Może właśnie to miałam na myśli. Może chciałam mu powiedzieć, że ma w sobie coś co mnie intryguje? Cholera co ja myślę! To nie może być prawdą. Przecież rozmawiam z nim dopiero trzeci raz. To nie mogło się zdarzyć tak szybko. Może to zwykłe zauroczenie, które zaraz minie? A jak nie minie? Co wtedy będzie? 
- Wiesz.. Masz w sobie coś co mnie intryguje. - czy on czyta mi w myślach? - Bardzo chciałbym bliżej cię poznać. Ale nie wiem czy to dobry pomysł. - chłopak zmieszał się i przeczesał palcami włosy.
- Może dziwnie zabrzmi. Ale to czuje. - słowa same wyrwały mi się z ust. 
Zayn popatrzył mi w oczy. Było w nich coś wyjątkowego. Podobno oczy sa odzwierciedleniem duszy. Jezeli to prawda to Zayn jest cudownym facetem i ma złote serce. Jego brązowe tęczówki aż skakały z radości chociaż jego wyraz twarzy w ogóle tego nie pokazywał. Patrzyłam w niego jak zahipnotyzowana. Chłopak zbliżył się do moje twarzy a lewą dłonią odsunął kosmyk włosów spadający mi na oczy. Ujął w dłonie moją twarz i musnął moje usta. Przeszył mnie ciepły i przyjemny dreszcz. Od razu poczułam, że się zarumieniłam. Nie do końca wiedziałam czy robię dobrze ale nie przerywałam pocałunku. Wręcz przeciwnie kontynuowałam go z większą czułością. Moje dłonie powędrowały w jego włosy a zaś jego dłonie błądziły po mojej talii. Ocknęłam się, że nie za dobrze się dzieje. Nie powinno tak być. Odsunęłam się od niego. 
- To chyba nie powinno się zdarzyć. - łzy  spłynęły po moich policzkach. Szybko je przetarłam i schodząc z huśtawki szybkim krokiem udałam się w stronę wejścia do domu. W oddali słyszałam jeszcze głos Zayna ' Przepraszam. '

***
- Wstawaj młoda! - Poczułam jak ktoś ciągnie mnie za nogę. 
- Przestań! - uniosłam głowę z poduszki. Nad łóżkiem stał Louis z tym cwaniackim usmiechem na twarzy.
- Wstawaj szkoda dnia! Śniadanie już czeka na stole więc raz, raz! - zdjął ze mnie kołdrę, którą rzucił na fotel i wyszedł.
Przeciągnęłam się jeszcze pare razy po czym wstałam i podeszłam do okna. O dziwo pogoda była prześliczna. Słońce  powoli zaczynało górować w zenicie. Niebo bezchmurne pięknego błękitnego koloru. Ziewnęłam jeszcze raz  i weszłam do łazienki zrobić poranną toaletę. Przebrałam się, zaścieliłam łóżko i zeszłam na dół. Przy stole siedział już Louis, Harry i Liam. Brakowało jeszcze Nialla no i Zayna.. 
- Hej! - krzyknęłam w ich stronę spinając koka na głowie.
- Siema! - krzykneli chórem. 
- A gdzie reszta? - usiadłam przy stole.
- Nie mam pojęcia. Może zaraz zejdą. - Louis wzruszył ramionami. 
- To może ja pójdę po nich? 
- Jak chcesz  to okej. 
Jak powiedziałam tak zrobiłam. Na początek wślizgnęłam się do pokoju Nialla. Nie było go na łóżku, które było zaścielone. Okna były odsunięte z rolet a jego nie było. Może jest w toalecie na dole? Hm trudno. Zatrzasnęłam za sobą drzwi i podeszłam do tych prowadzących do pokoju Zayna. Zapukałam.
- Proszę! - usłyszałam zza drzwi. 
Wzięłam głęboki oddech. Weszłam.
- He he hej. - uśmiechnęłam się. Chłopak zdziwił się, że zobaczył mnie u siebie w pokoju. Przerwał składanie ciuchów i popatrzył na mnie.
- Hej. Co Cię tu sprowadza? 
- Chciałam Cię zawołać na śniadanie. Już gotowe. Wszyscy czekają. 
- Nie dziękuję. - takiej odpowiedzi się spodziewałam.
- No chodź nie gadaj głupot. - nalegałam. - Jak nie pójdziesz to.. - zgroziłam mu palcem na co chłopak odpowiedział śmiechem.  -Czekamy na dole. - zamknęłam za sobą drzwi i zbiegłam na dół.

Zayn

Widok Julki u mnie w pokoju totalnie sparaliżował mój  umysł. Dość że stała za progiem to jeszcze wyglądała nieziemsko pięknie. Krótkie spodenki idealnie podkreślały jej długie nogi a zwiewna bluzka wydłużała ją. Pomyślałem, że skoro po mnie przyszła to raczej nie jest zła o wczoraj więc zszedłem zaraz za nią  na dół do kuchni. Miny chłopaków na mój widok były jednoznaczne.
- Zayn? Czy to na prawdę Ty? 
- Tak Louis, to ja. We własnej osobie. 
- Nie wierzę! Siadaj chłopie. Dawno razem nie jadliśmy.
- Musimy o tym teraz rozmawiać? -  Jula idealnie wybrała moment i uratowała mnie ze zbędnego gadania.
- Jasne, że nie musimy. - Louis przytaknął. 
- Smacznego grubasy. - wyrwał Niall patrząc na Julkę na co ona parsknęła śmiechem.
- Sam jesteś grubas! - zaśmiała się. - Siadaj Zayn. - wskazała miejsce obok niej. Nie byłem do końca przekonany czy to dobry pomysł ale usiadłem na wskazanym miejscu. Na śniadanie były tosty. Czyli tradycyjny posiłek jaki umiemy zrobić nie bojąc się, że ktoś się urazi kiedy będą przypalone. Posiłek pochłonęliśmy dość szybko. Kiedy wszyscy mieli już puste talerze postanowiłem je zebrać i w prawdzie nie pozmywać ale chociaz wstawić do zmywarki.
- Ziomek serio chcesz sprzątać? - Liam zrobił swoje tradycyjne w takiej sytuacji oczy.
- Co to za sztuka zebrac talerze i szklanki i wrzucić je do zmywarki?
- No! Pięknie to mi się podoba. Przynajmniej jeden umie po sobie sprzątnąć. - Julka poklepała mnie po ramieniu i wzięła szklanki po czym poszła za mną. Przemyliśmy naczynia i włożyliśmy je do zmywarki. Wróciłem po ketchup i majonez, które schowałem do lodówki. Bałem się że moje oczy i Julki spootkają się więc poszedłem do chłopaków na kanapę.
- Co dziś robimy? - zapytał Niall.
- Jest już prawie 13 więc ja proponuje zaraz wskoczyć do basenu. A później ewentualnie jakaś pizza i piwko. - zaproponował Louis spoglądając na nas z osobna.
- W sumie dobry pomysł. - poparł go Liam z Harrym.
- No chyba, że... Dzwonimy po SuperDziesiątkę i działamy? - wszyscy jak jeden mąż wybuchnęliśmy smiechem. SuperDziesiątka no nasi starzy dobrzy kumple, z którymi zawsze są dobre imprezy.
- Kompletnie nie wiem co to jest ta wasza SuperDziesiątka ale to brzmi strasznie. - Julka dosiadła się do nas opierajac  o Louisa. Jej wyraz twarzy był jednocześnie przerażony i słodki. Nie mogłem się napatrzeć.
- SuperDziesiątka to Mike, Thomas, Martin, Georg, Pit, Lukas, Kris, Harold, Gary i Dorian. Tak wiem że trudno zapamiętać te imiona  ale uwierz że przywykniesz. - Niall starał się jej wytłumaczyć. - Są to nasi najlepsi kumple, bez których imprezy nie sa tak genialne.
- Okeej... - przeciągnęła Julia. - Nie ważne. W każdym razie jak oni przychodza to trzeba coś przygotować tak? - rozglądnęła się po naszych twarzach.
- No tak. Stawiam na chipsy, paluszki no i pizza. - Louis odwrócił się w jej stronę.
- To pasuje cos kupić bo jak na razie z tego co się orientuje nic nie ma. - faktycznie nasze szafki świeciły pustkami.
- Ok to Jula pojedziemy do sklepu i coś kupimy, okej?
- Spoko nie ma problemu. To idę po torebkę. - wypowiadając ostatnie słowa wyszła z salonu i skierowała się na schody.
- Jak dobrze, że ją mamy. - zaśmiał się Niall rozkładając się na sofie.

Julia

Wbiegłam do pokoju po torebkę, do której schowałam portfel i telefon. Zarzucając ją na ramię wróciłam do salonu gdzie czekał na mnie już Louis.
- Możemy iść? - zapytał zakładając na nogi  jasne Lacoste.
- Jasne, chodźmy. - zamknęliśmy za sobą drzwi i wsiedliśmy do auta.
Po  drodze rozmawialiśmy głownie o tym co nam potrzeba i co będziemy robić. Louis bardziej przybliżył mi postacie SuperDziesiątki. Z jego opowieści wydają się bardzo fajnymi facetami. Jak jest na prawdę zobaczymy wieczorkiem. Po dziesięciu minutach zatrzymaliśmy się pod supermarketem o nazwie ASDA. Typowa sieć sklepów w Anglii. W środku nie plątało się za bardzo dużo osób więc mogliśmy się swobodnie poruszać. Zapakowaliśmy 8 paczek chipsów, 5 Coca-Coli, 2 soki pomarańczowe dla mnie i 2 wódki. Louis stwierdził, ze i tak reszta przyniesie alkohol więc nie ma sensu wydawac niepotrzebnie kasę. Przytaknęłam na to i zapakowałam jeszcze  paluszki, ciastka i poszliśmy w stronę kasy. Braciszek zapłacił za zakupy i przeładowani siatkami wsiedliśmy do samochodu i wróciliśmy do domu.


________

Postaram się napisać kolejny jeszcze dzisiaj albo jutro jakoś po południu.
Rano idę popstrykac kilka fotek z koleżankami więc może dodam tutaj moją mordkę!
Miłego czytania! I dziękuję za taką ilośc odwiedzin <3