Dwa tygodnie później
Tygodnie zleciały jak z bicza strzelił. Zayn wyzdrowiał i jest już w pełni sił. Paula ostatnio w ogólę się nie odzywa. Nie wiem co się z nią dzieję ale mam nadzieję że się odezwie za niedługo. Nie żeby coś ale zaczynam się martwić. No tak wszystko pięknie ładnie gdyby nie jeszcze sprawa z Liamem i Zaynem... Od ostatniego zdarzenia między mną a Liamem za bardzo ze sobą nie rozmawialiśmy. Przyszedł czas żeby sobie wszystko ułożyć i zadecydować kogo mam wybrać. Zayn jest w porządku. Kochany i czuły ale troszkę trudno złapać z nim kontakt zaś Liam jest cholernie słodki i miły ale obawiam się, że będzie miał dla mnie mało czasu pomimo iż mieszkamy razem pod jednym dachem.
- Gotowa?! - krzyknął Louis wynosząc nasze walizki z mieszkania.
- Już tylko się przebiorę i idę! - odpowiedziałam po czym szybko przebrałam się w przygotowane ciuchy. Dzisiaj poznam rodziców Louisa no i po części mojego ojca. W prawdzie nie jest on formalnie moim ojcem ale mama kiedyś z nim była więc jakieś związki mamy ze sobą. Czy się stresuje? Nawet nie. Stres mnie złapie dopiero kiedy zajedziemy pod dom. Zabrałam plecak i zeszłam na dół.
- Mamo, będzi mi ciebie brakować. - odparł Zayn przytulając się. - Trzymaj sie i wracajcie szybko!
- A ty dbaj o siebie i bierz te tabletki jeszcze, ok? - popatrzyłam na niego. On przytaknął a ja cmoknęłam go w policzek.
- Wy tez się nie puszczajcie i nie wywróćcie domu do góry nogami! Wracamy za pare dni więc może nic nie narobicie. - poprzytulałam każdego z lokatorów. - Hej! - pomachałam im i wyszłam.
- Julka! Zaczekaj. - z mieszkania wyleciał jeszcze Liam. - Będę cholernie tęsknił. - przytulił się mocno do mnie a ja to odwzajemniłam. Znów poczułam dziwne uczucie, które przeszyło mnie na wylot. Musnęłam delikatnie jego policzek i weszłam do auta, w którym czekał już Louis.
- No to ruszamy. - brat odpalił silnik i wyjechaliśmy.
Droga minęła dość szybko i po dwóch godzinach jazdy przez jakieś leśne tereny dotarliśmy na miejsce. Jak tylko wysiadłam z auta poczułam specyficzne powietrze. Nie było ono zabrudzone jak w Londynie. Wręcz przeciwne czyste jak łza. Dom pod który podjechaliśmy był dość dużych rozmiarów i obity był czerwonymi deskami. Klimat zdecydowanie wiejski. Nawet mi się to spodobało. Miałam dość zgiełku w mieście.
- Stresujesz się? - zapytał Louis kiedy wyciągał walizki.
- Może troszkę. - odpowiedziałam po chwili.
- Młoda. - objął mnie ramieniem. - Nie martw się. Będzie okej. Rodzice sa spoko zobaczysz. - cmoknął mnie w czoło. W tym samym momencie z domu wyleciała wysoka, ładna, zadbana kobieta.
- No w końcu jesteście! - przytuliła Louisa i pocałowała go.
- Cześć mamo! - brat odwzajemnił jej uścisk. - To jest Julka. Julka to jest moja mama Kate. - kobieta zmierzyła mnie wzrokiem. Na początku sie przeraziłam ale później wszystko minęło.
- Witaj! Ciesze się ze w końcu cię poznałam! - Kate objęła mnie i pocałowała.
- Dzień dobry. Louis dużo o pani opowiadał... - popatrzyłam kontem oka na niego a on prychnął. Fakt jest taki że nie wspomniał o niej ani słowa. Mwah, kocham go.
- Oh, to bardzo miłe! Chodźcie skarbeczki do środka na obiad. - kobieta pociągnęła mnie za dłoń i weszliśmy do środka. Urządzenie miażdży mózg! Kompletny odlot. Wszystkie meble i dodatki utrzymane były w klimacie wiejskim co sprawiało niebywale urokliwy klimat. Przez korytarz przechodziło się na wprost do kuchni, w której na środku stał drewniany stół, w okół którego stały krzesła. Na każdej ścianie znajdowały się meble. Salon nie był gigantyczny. Kanapa ze stolikiem i TV. Komoda z trunkami oraz ze zdjęciami rodzinnymi.
- Siadajcie a ja już nakładam. - Kate weszła do kuchni.
- Lou gdzie łązienka?- zaśmiałam sie. Nie wiedziałam gdzie mam pójść.
- Ym tutaj. - wskazał palcem na drzwi po lewej stronie.
- Dzięki. - uśmiechnęłam się i weszłam do pomieszczenia. Załatwiłam swoją potrzebę umyłam twarz i ręce. Zgasiłam światło i wróciłam do kuchni. Na stole stały talerze ze spaghetti.
- Mmm.. pięknie pachnie. - stwierdziłam widząc obiad.
- Myślę, że będzie Ci smakować. - kobieta uśmiechnęła się. - Siadajcie.
Jak rozkazała tak zrobiliśmy. Usiedliśmy oboje przy stole i pochłonęliśmy w błyskawicznym tempie potrawę.
Po obiedzie nadal siedzieliśmy przy stole tylko już z kubkiem kawy.
- Co nowego u chłopaków? - pani Kate zwróciła się do Louisa.
- W porządku. Zayn rozchorował nam się dwa tygodnie temu. Ale na szczęście mieliśmy Julkę, która nam niesamowicie pomogła. - puścił mi oczko i upił trochę napoju.
- Już mi tak nie słodź. - machnęłam ręką. No właśnie Zayn! Miałam do niego zadzwonić jak dojedziemy.
- Zaraz wracam. - puściłam zalotny uśmieszek i wyszłam przed dom. Wyjęłam telefon i wykreciłam numer do Zayna.
- No hej mała. - przywitał się.
- Hej. My już dojechaliśmy, wszystko w porzadku. A ty jak się masz? Leki wziąłeś?
- Hehe, nie martw sie. Wszystko wziąłem.
- To mi się podoba. Co robicie?
- Własnie przyszedł Gary z Xboxem i będziemy grać!
- O wy.
- No niestety ale przegapisz grę w NBA K12!
- Zabije! - zaśmiałam się. - Jak wrócę to na pewno trzeba to powtórzyć.
- Oczywiście.
- Dobra ja kończę. Pozdrów chłopaków.
- Okej, dziękują i też pozdrawiają.
- Nie naróbcie głupot. I pamiętaj o lekarstwach!
- Dobrze, dobrze. Trzymaj się. Pozdrów Louisa i jego rodziców.
- Okej, hej.
- Cześć młoda.
Rozłączyłam się i schowałam telefon do kieszeni. Oparłam się i zaciągnęłam sie świeżym powietrzem. Właśnie przed dom przyszedł Louis. Podał mi kubek kawy i usiadł obok mnie.
- Podoba się? - zapytał po chwili.
- Tak. Jest cudownie. - uśmiechnęłam się i zanurzyłam usta w kawie.
- To jeszcze nie wszystko. Zaraz dam Ci ciuchy przebierzesz się i gdzieś Cię zabiorę.
- Lou.. Mam się bać? - zaśmiałam się.
- Ta jasnee. - poczochrał mnie po włosach a ja położyłam głowę na jego ramieniu.
Po wypiciu kawy odnieśmy kubki i Louis pokazał mi mój nowy pokój. Był niewielkich rozmiarów w jasnych kolorach. Dębowa podłoga idealnie kontrastowała z meblami. Łóżko stało pod lewą ścianą.
Na ścianach wisiały obrazy głównie z motywem konnym.
- Proszę. Jak się przebierzesz zejdź na dół.- brat podał mi rzeczy i wyszedł.
Od razu je obejrzałam. Po co mi takie ciuchy?! Nie ważne, prędko ubrałam spodnie, buty, koszulkę oraz bezrękawnik i zbiegłam na dół. Wyszliśmy razem z Louisem a dom. To co zobaczyłam przeszło moje wyobrażenie. Stała tam wielka stajnia. A w boksach stały konie. Zamarł mi dech w piersiach. Uwielbiam konie, jak byłam młodsza jeździłam z tatą do rancza, które znajdowało się jakieś 10km od naszego domu.
Podeszłam do pierwszego boksu i pogłaskałam konia o kasztanowym kolorze. Jego oczy były czarne ale jednocześnie uśmiechały się.
- To jest Piorun. - Louis stanął obok mnie. - Najlepszy koń jaki może być w tej stajni. Parę razy ojciec wygrał na nim zawody.
- Jest piękny. - nadal go głaskałam..
- Patrz tutaj.
Podeszliśmy do boksu obok. Stała w nim biała klacz. W jej oczach nie widziałam takiej radości jak u Pioruna. Były smutne, pełno w nich było rozpaczy.
- Persefona. - oznajmił Louis. - Nie udało nam się jej jeszcze ujeździć. Nadaje się bardziej na wybieg. Nie chce nikomu zaufać. - dodał po chwili próbując ją pogłaskać ale ta odwróciła łeb.
- Biedna. - wyciągnęłam niepewnie dłoń próbując ją pogłaskać. Uległa. Położyłam dłoń na jej łbie Louis aż zaniemówił.
- Coś ty jej zrobiła? Nigdy jeszcze nie dała się tak długo dotykać.
- Sama nie wiem. Wyczuwa dobrych ludzi, przykro mi. - wytknęłam język w jego stronę.
- Chodź dalej. - minął mnie. Ja jeszcze pogłaskałam Persefonę.
- Wrócę tutaj. - pocałowałam ja i poszłam za Louisem.
Pokazał mi resztę koni. Były naprawdę cudowne ale i tak moje serce zdobyła Persefona i Piorun. Wyszliśmy ze stajni i usiedliśmy na ogrodzeniu od wybiegu. Louis wyjął telefon i dzwonił do kogoś.
- No siema. Jesteś w Londynie czy w domu?
- .....
- O świetnie. Przebieraj się i wpadaj do mnie. Jestem z Julką.
- .....
- Okej, czekamy.
- Z kim gadałeś? - zapytałam kiedy schował telefon.
- A zobaczysz zaraz. - pstryknął mnie w nos i zeskoczył. - Chodź uprzątniemy konie i osiodłamy.
- Jedziemy na przejażdżkę? - emocje sięgają zeeenituuu!
- Owszem. - puścił mi oczko i po chwili zatopiliśmy się w głębi stajni.
Louis wziął swojego konia Mustanga. Z racji tego że Persefona nie była ujeżdżana wzięłam Pioruna. Wyszliśmy z nimi przed boksy i zaczęliśmy przygotowywać do jazdy. Nałożyłam Piorunowi ogłowie, czaprak oraz siodło.
- Hoho! Kogo ja widzę! - do stajni wszedł Thomas. Tak Thomas z SuperDziesiątki.
- Thomas! - przywitałam się z nim i przytulilismy się do siebie.
- Mała ty będziesz jeździć? - zmierzył wzrokiem mnie i konia.
- No a co? Nie pasuje? - zaparłam się o biodra.
- Nie no wszystko ok! - zaśmiał się.
- Dobra chodźcie! - pośpieszył nas Louis.
Zarzuciłam wodzę do tyłu założyłam kask i wyprowadziłam Pioruna przed stajnię. Louis wsiadł na Mustanga, Thomas na swojego Kasztana. Dosiadłam swojego konia i wyjechaliśmy w teren.
____________________
No i kolejny rozdział :) Choroba Zayna to już przeszłość. Teraz został jeden problem: Kogo wybierze Julka? Zayna czy Liama? Na to będziecie musieli poczekać :) !
Nowy rozdział również na drugim blogu. (klik)
czwartek, 31 stycznia 2013
sobota, 26 stycznia 2013
Rozdział 18 (Julia)
- Łee weź ją!
- Fuu, patrzcie jak się ślini.
- Ej bo kanapa będzie mokra! - przekrzykiwali się wzajemnie.
- Dajcie jej spokój, niech sobie śpi. - odparł Liam kładąc się obok.
Oczy miałam zamknięte ale kontrolowałam wszystko co się działo wokół mnie.
- Możecie być cicho do cholery jasnej?! - postanowiłam im przerwać dyskusje.
- Przepraszamy. - odpowiedzieli zgodnie.
- Idioci. - wybuchnęłam śmiechem i nakryłam się kocem ponad głowę.
- Chodź zaniosę Cię do twojego pokoju. - zaproponował Liam.
- W twoim stanie? - oburzyłam się. - Pierdykniemy gdzieś na schodach i tyle z tego wszystkiego..
- Julka! Trzeźwy jestem głupolu. - ściągnął ze mnie koc.
- No dobraa... - chłopak wziął mnie na ręce. - A wy też do spania! I to raz!
- Jeszcze chwile posiedzimy, ok? - odparł Harry.
- Okay, ale macie być cicho bo Zayn śpi. - pogroziłam im palcem.
Zgodnie przytaknęli a ja z Liamem poszliśmy do mnie. Chłopak rzucił mnie na łóżko i usiadł obok.
- Jak było? - zapytałam poprawiając włosy.
- W sumie spoko. Szkoda, że nie było Cię z nami. - w jego głosie można było usłyszeć nutkę smutku.
- Wiesz jakoś nie miałam ochoty siedzieć z nimi wszystkimi.. Sam wiesz o co chodzi.. - przewróciłam oczami.
- No tak rozumiem. A tak w ogóle... Jak się z tym czujesz?
- Lepiej. Nie chce o tym myśleć. Nawet wspomnienia bolą.
- Faktycznie, niepotrzebnie pytałem..
- Ej, spoko loko. - szturchnęłam go w ramię. - Idę się przebrać, poczekasz?
- Okej.
Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej swoją piżamę i weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i po wytarciu przebrałam się. spięłam włosy i wyszłam do Liama.
Nie uwierzycie, ale spał sobie w najlepsze. Pewnie był zmęczony dzisiejszym dniem. Postanowiłam go nie budzić. Zdjęłam mu tylko buty i spodnie. Położyłam się obok niego i przykryłam nas kołdrą.
Sama byłam zmęczona więc odwróciłam się plecami do Liama i zasnęłam.
Obudziłam się czując czyjś dotyk na moim ciele. Wystraszyłam się i zerwałam się z łóżka.
- Julka, wszystko w porządku? - równie wystraszony Liam usiadł na łóżku.
- Poczyłam czyjś dotyk na ciele no i... - nie mogłam dokończyć. Poczułam wewnętrzną blokadę. Momentalnie uderzyła we mnie fala wspomnień związana z Lukasem. Nie mogłam złapać tchu.
- Juluś.. Chodź tutaj. - chłopak pociągnął mnie za rękę. - Nic Ci nie grozi, spokojnie. - położył się za mną i objął mnie swoimi dłońmi. - Nie skrzywdzę cię. - pocałował mnie w głowę i ścisnął jeszcze mocniej. Poczułam ulgę. Wiedziałam, że nic mi się już nie stanie. Nie muszę się martwic tym co mój partner może zrobić. Nie bałam się kolejnego kroku. Obróciłam się przodem do Liama i wtuliłam się w jego ramiona. Próbowałam jeszcze zasnąć ale nie udawało mi się to.
- Liam, śpisz? - wyszeptałam nadal wtulonna w jego tors.
- Nie. Co sie dzieje?
- Nie mogę zasnąć. - uniosłam głowę i położyłam ją naprzeciwko głowy mojego towarzysza.
- O czym myślisz?
- Nie wiem. Boje się ale czuję się bezpiecznie będąc tutaj z Tobą.
- Czyli mam czuć sie wyjątkowo? - zaśmiał się cicho.
- Oj tam, nie przesadzaj. - pstryknęłam go w nos.
- Lubie Cię mała. - na jego twarzy pojawił się naaajpiękniejszy uśmiech.
Nic nie odpowiedziałam. Uśmiechnęłam się i zbliżyłam sie do niego znów wtulając się w jego tors.
Perspektywa Liama...
Leżeliśmy już dość długo. W prawdzie to ja leżałem, nie wiem jak Julka. No właśnie Julka.. Ta dziewczyna ma w sobie coś co pociąga mnie. Nie znamy się długo i nie spędziłem z nią tak dużo czasu żeby jej to śmiało powiedzieć. Ale nie umiem w sobie tego dłużej dławić. Chce jej o tym powiedzieć ale nie umiem zebrać w sobie sił. Zresztą... Widziałem jak patrzy na Zayna i ona dla niego obojętna też raczej nie jest. Niall traktuje ją tylko jak przyjaciółkę to na pewno. On nigdy nie znajdzie sobie chyba żadnej dziewczyny.
- Julka, śpisz? - wyszeptałem do jej ucha.
- Niestety nie. - mówiąc to wysunęła się w górę i połozyła głowę obok mojej.
- Teraz ja nie mogę zasnąć. - uśmiechnęłem się a ona to odwzajemniła.
- O czym myślisz? - zaśmiała się. Powtórzyła dokłądnie to samo o co ja zapytałem ją wcześniej.
- Sam nie wiem. Poznałem niedawno fajną dziewczynę. I chyba coś do niej zaczynam czuć.
- Dlaczego jej tego nie powiesz?
- Boje się. Mam wrażenie że ona nie odwzajemnia tego uczucia. Co mam robić? - może to dziwnie brzmi ale mam nadzieję, ze da mi wskazówki jak poderwać samą siebie.
- Bądź czuły wobec niej. Praw jej komplementy, kobiety to lubią. A w końcu powiedz jej co czujesz.. - jej słowa tak płynnie wychodziły z jej ust że nie mogłem się oprzeć. Wpiłem się w jej usta. Na początku lekko je musnąłem a później nasze pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne. Nie odrywałem od siebie naszych ust, Julka odwzajemniała pocałunki. Jej słodkie usta rozpalały mnie. Ale nie na długo. Jula oderwała się ode mnie.
- Przepraszam.. - wyszeptałem.
- Nie przepraszaj.
- Po prostu to ty jestes tą dziewczyną. To do Ciebie zaczynam coś czuć. - przejechałem dłonią po głowie.
- Ale jak to? - odparła lekko zmieszana.
- No po prostu. Jesteś chodzącym ideałem. Nie mogę Ci sie oprzeć. Przyciągasz mnie do siebie i nie mogę się uwolnić od Ciebie.
- Nie wiem co mam powiedzieć...
- Nie musisz nic mówić. Zdaję sobie sprawę z tego, ze możesz nie odwzajemniać mojego uczucia.
- Liam. Proszę skończymy o tym gadać. - zerknęła na mnie błagalnym wzrokiem. O dziwo musnęła moje usta. - Dobranoc. - wyszeptała ponownie wtulając się w moje ramiona.
No to jestem spalony. Jutro na pewno będzie się dziwnie zachowywać wobec mnie. Pewnie będzie mnie unikać. Brawo ja, zawsze umiem wszystko zepsuć.
Perspektywa Julii...
Obudziłam się słysząc jak krople deszczu tłuką się o parapet. Przetarłam grzbietem dłoni oczy i obróciłam się na plecy. Liam nadal spał. Była godzina 10. Dziwna sytuacja była w nocy. Czy on na prawdę coś do mnie czuje, czy to skutki picia alkoholu? Nie mam pojęcia. Ale to strasznie dziwne uczucie kiedy całuje Cie dwóch chłopaków a ty zupełnie nie wiesz co masz robić. Tak było z Zaynem i tak jest z Liamem. Nie wiem co mam o tym myśleć. Wiem jedno - muszę teraz wstać i zjeść porządne śniadanie bo zaczyna mi burczeć w brzuchu. Zeszłam z łóżka i weszłam do łazienki. Zaliczyłam poranną toaletę i czas się przebrać. Wyjęłam z szafy ciuchy i wślizgnęłam się ponownie do łazienki aby się przebrać. Szczerze mówiąc przypadkowo wpadłam na ta bluzę no ale cóż. Idealna na ostatnie czasy. Wytuszowałam delikatnie rzęsy i po cichu wyszłam z pokoju.
Zajrzałam do pokoju Zayna, Nie spał. Był odwrócony w stronę drzwi i uśmiechnął się kiedy tylko postawiłam krok za progiem.
- Hej! Jak się czujesz? - usiadłam obok niego kładąc rękę na czole. - Gorączki już w prawdzie nie masz.
- Już lepiej. Trochę boli mnie głowa i nie mam sił. - przewrócił się na plecy i podniósł tak że siedział oparty o ścianę.
- To dobrze. Zaraz przyniosę Ci kanapki i herbatę.
- Kanapek nie chce a herbatkę poproszę.
- Masz zamiar się kłócić? - unisłam delikatnie jedną brew w górę.
- Kanapki i herbatę poproszę. - oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Zaraz wracaam. - odparłam i wyszlam z pokoju.
W kuchni siedział juz Harry z Louisem. Wyglądali koszmarnie. Cali bladzi i kompletnie wypompowani z emocji.
- No dzień dobry! - krzyknęłam wchodząc do pomieszczenia i klepnęłam Harrego w plecy. - Jak się czujecie misiaczki?
- Ałć. - jęknął Harry i schował głowę w dłoniach.
- Widzę, że nie za ciekawie. - zaśmiałam się pod nosem. - Nie martwcie się zaraz wam pomogę.
- Pomożesz nam jak pójdziesz do sklepu po wodę. - dodał Louis patrząc na mnie błagalnym wzrokiem.
- Nie ma mowy. Pada deszcz a ty mi karzesz wychodzić! Zapomnij. - urwałam i odwróciłam się na pięcie w stronę lodówki. Wyjęłam jakieś serki i wędlinę. Zrobiłam chłopakom po
kanapki i Zaynowi 4. Był chory więc ulga mu się należy. Szybko zaparzyłam herbatę i położylam talerz z kubkiem na tackę.
- Wy macie tutaj. - pokazałam palcem na dwa taleerze i dwa kubki.
- A tamto? - Harry podniósł głowę.
- To jest dla Zayna.
- Ej to nie fair. Czemu zanosisz mu jedzenie do pokoju? - oburzył się i chyba zapomniał o kacu bo zdecydowaniee lepiej wyglądał i miał siłe żeby się ze mną droczyć.
- Jest chory idioto. Nie bedzie schodził na dół. - klepnęłam go jeszcze raz w plecy.
- Oh! No faktycznie, chory! Louis chodź idziemy też do niego! - krzyknął ciągnąc mojego braciszka za rękę.
- Nie, nie idę nigdzie. Nie mam sił. - położył głowę na ladzie i tyle z niego.
- Dobra to chodź laska idziemy sami. - złapał mnie pod rękę. - Fajna bluza!
Zaśmiałam sie sama do siebie. Po chwili już staliśmy w pokoju Zayna. Położyłam tackę na szafce obok łóżka. Zayn miał małe problemy ze zjedzeniem ale udało się.
- To wy sobie pogadajcie a ja idę na dół. - zabrałam tackę.
- Dzięki Jula. - odparł Zayn kiedy otwierałam drzwi.
- Nie ma za co, do usług.
Włożyłam naczynia do zmywarki i postanowiłam coś ugotować. Coś odpowiedniego na kaca i chorobę. Hmm. ROSÓŁ! Rosół idealny pomysł. Od razu przystąpiłam do pichcenia. Godzinkę później obiadek był gotowy. Nałożyłam chłopakom i przygotowałam w jadalni. Wzięłam telefon w dłon i wystukałam sms.
Ferie mi się kończą więc kolejny rozdział pojawi się w przyszłym tygodniu.
- Fuu, patrzcie jak się ślini.
- Ej bo kanapa będzie mokra! - przekrzykiwali się wzajemnie.
- Dajcie jej spokój, niech sobie śpi. - odparł Liam kładąc się obok.
Oczy miałam zamknięte ale kontrolowałam wszystko co się działo wokół mnie.
- Możecie być cicho do cholery jasnej?! - postanowiłam im przerwać dyskusje.
- Przepraszamy. - odpowiedzieli zgodnie.
- Idioci. - wybuchnęłam śmiechem i nakryłam się kocem ponad głowę.
- Chodź zaniosę Cię do twojego pokoju. - zaproponował Liam.
- W twoim stanie? - oburzyłam się. - Pierdykniemy gdzieś na schodach i tyle z tego wszystkiego..
- Julka! Trzeźwy jestem głupolu. - ściągnął ze mnie koc.
- No dobraa... - chłopak wziął mnie na ręce. - A wy też do spania! I to raz!
- Jeszcze chwile posiedzimy, ok? - odparł Harry.
- Okay, ale macie być cicho bo Zayn śpi. - pogroziłam im palcem.
Zgodnie przytaknęli a ja z Liamem poszliśmy do mnie. Chłopak rzucił mnie na łóżko i usiadł obok.
- Jak było? - zapytałam poprawiając włosy.
- W sumie spoko. Szkoda, że nie było Cię z nami. - w jego głosie można było usłyszeć nutkę smutku.
- Wiesz jakoś nie miałam ochoty siedzieć z nimi wszystkimi.. Sam wiesz o co chodzi.. - przewróciłam oczami.
- No tak rozumiem. A tak w ogóle... Jak się z tym czujesz?
- Lepiej. Nie chce o tym myśleć. Nawet wspomnienia bolą.
- Faktycznie, niepotrzebnie pytałem..
- Ej, spoko loko. - szturchnęłam go w ramię. - Idę się przebrać, poczekasz?
- Okej.
Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej swoją piżamę i weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i po wytarciu przebrałam się. spięłam włosy i wyszłam do Liama.
Nie uwierzycie, ale spał sobie w najlepsze. Pewnie był zmęczony dzisiejszym dniem. Postanowiłam go nie budzić. Zdjęłam mu tylko buty i spodnie. Położyłam się obok niego i przykryłam nas kołdrą.
Sama byłam zmęczona więc odwróciłam się plecami do Liama i zasnęłam.
Obudziłam się czując czyjś dotyk na moim ciele. Wystraszyłam się i zerwałam się z łóżka.
- Julka, wszystko w porządku? - równie wystraszony Liam usiadł na łóżku.
- Poczyłam czyjś dotyk na ciele no i... - nie mogłam dokończyć. Poczułam wewnętrzną blokadę. Momentalnie uderzyła we mnie fala wspomnień związana z Lukasem. Nie mogłam złapać tchu.
- Juluś.. Chodź tutaj. - chłopak pociągnął mnie za rękę. - Nic Ci nie grozi, spokojnie. - położył się za mną i objął mnie swoimi dłońmi. - Nie skrzywdzę cię. - pocałował mnie w głowę i ścisnął jeszcze mocniej. Poczułam ulgę. Wiedziałam, że nic mi się już nie stanie. Nie muszę się martwic tym co mój partner może zrobić. Nie bałam się kolejnego kroku. Obróciłam się przodem do Liama i wtuliłam się w jego ramiona. Próbowałam jeszcze zasnąć ale nie udawało mi się to.
- Liam, śpisz? - wyszeptałam nadal wtulonna w jego tors.
- Nie. Co sie dzieje?
- Nie mogę zasnąć. - uniosłam głowę i położyłam ją naprzeciwko głowy mojego towarzysza.
- O czym myślisz?
- Nie wiem. Boje się ale czuję się bezpiecznie będąc tutaj z Tobą.
- Czyli mam czuć sie wyjątkowo? - zaśmiał się cicho.
- Oj tam, nie przesadzaj. - pstryknęłam go w nos.
- Lubie Cię mała. - na jego twarzy pojawił się naaajpiękniejszy uśmiech.
Nic nie odpowiedziałam. Uśmiechnęłam się i zbliżyłam sie do niego znów wtulając się w jego tors.
Perspektywa Liama...
Leżeliśmy już dość długo. W prawdzie to ja leżałem, nie wiem jak Julka. No właśnie Julka.. Ta dziewczyna ma w sobie coś co pociąga mnie. Nie znamy się długo i nie spędziłem z nią tak dużo czasu żeby jej to śmiało powiedzieć. Ale nie umiem w sobie tego dłużej dławić. Chce jej o tym powiedzieć ale nie umiem zebrać w sobie sił. Zresztą... Widziałem jak patrzy na Zayna i ona dla niego obojętna też raczej nie jest. Niall traktuje ją tylko jak przyjaciółkę to na pewno. On nigdy nie znajdzie sobie chyba żadnej dziewczyny.
- Julka, śpisz? - wyszeptałem do jej ucha.
- Niestety nie. - mówiąc to wysunęła się w górę i połozyła głowę obok mojej.
- Teraz ja nie mogę zasnąć. - uśmiechnęłem się a ona to odwzajemniła.
- O czym myślisz? - zaśmiała się. Powtórzyła dokłądnie to samo o co ja zapytałem ją wcześniej.
- Sam nie wiem. Poznałem niedawno fajną dziewczynę. I chyba coś do niej zaczynam czuć.
- Dlaczego jej tego nie powiesz?
- Boje się. Mam wrażenie że ona nie odwzajemnia tego uczucia. Co mam robić? - może to dziwnie brzmi ale mam nadzieję, ze da mi wskazówki jak poderwać samą siebie.
- Bądź czuły wobec niej. Praw jej komplementy, kobiety to lubią. A w końcu powiedz jej co czujesz.. - jej słowa tak płynnie wychodziły z jej ust że nie mogłem się oprzeć. Wpiłem się w jej usta. Na początku lekko je musnąłem a później nasze pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne. Nie odrywałem od siebie naszych ust, Julka odwzajemniała pocałunki. Jej słodkie usta rozpalały mnie. Ale nie na długo. Jula oderwała się ode mnie.
- Przepraszam.. - wyszeptałem.
- Nie przepraszaj.
- Po prostu to ty jestes tą dziewczyną. To do Ciebie zaczynam coś czuć. - przejechałem dłonią po głowie.
- Ale jak to? - odparła lekko zmieszana.
- No po prostu. Jesteś chodzącym ideałem. Nie mogę Ci sie oprzeć. Przyciągasz mnie do siebie i nie mogę się uwolnić od Ciebie.
- Nie wiem co mam powiedzieć...
- Nie musisz nic mówić. Zdaję sobie sprawę z tego, ze możesz nie odwzajemniać mojego uczucia.
- Liam. Proszę skończymy o tym gadać. - zerknęła na mnie błagalnym wzrokiem. O dziwo musnęła moje usta. - Dobranoc. - wyszeptała ponownie wtulając się w moje ramiona.
No to jestem spalony. Jutro na pewno będzie się dziwnie zachowywać wobec mnie. Pewnie będzie mnie unikać. Brawo ja, zawsze umiem wszystko zepsuć.
Perspektywa Julii...
Obudziłam się słysząc jak krople deszczu tłuką się o parapet. Przetarłam grzbietem dłoni oczy i obróciłam się na plecy. Liam nadal spał. Była godzina 10. Dziwna sytuacja była w nocy. Czy on na prawdę coś do mnie czuje, czy to skutki picia alkoholu? Nie mam pojęcia. Ale to strasznie dziwne uczucie kiedy całuje Cie dwóch chłopaków a ty zupełnie nie wiesz co masz robić. Tak było z Zaynem i tak jest z Liamem. Nie wiem co mam o tym myśleć. Wiem jedno - muszę teraz wstać i zjeść porządne śniadanie bo zaczyna mi burczeć w brzuchu. Zeszłam z łóżka i weszłam do łazienki. Zaliczyłam poranną toaletę i czas się przebrać. Wyjęłam z szafy ciuchy i wślizgnęłam się ponownie do łazienki aby się przebrać. Szczerze mówiąc przypadkowo wpadłam na ta bluzę no ale cóż. Idealna na ostatnie czasy. Wytuszowałam delikatnie rzęsy i po cichu wyszłam z pokoju.
Zajrzałam do pokoju Zayna, Nie spał. Był odwrócony w stronę drzwi i uśmiechnął się kiedy tylko postawiłam krok za progiem.
- Hej! Jak się czujesz? - usiadłam obok niego kładąc rękę na czole. - Gorączki już w prawdzie nie masz.
- Już lepiej. Trochę boli mnie głowa i nie mam sił. - przewrócił się na plecy i podniósł tak że siedział oparty o ścianę.
- To dobrze. Zaraz przyniosę Ci kanapki i herbatę.
- Kanapek nie chce a herbatkę poproszę.
- Masz zamiar się kłócić? - unisłam delikatnie jedną brew w górę.
- Kanapki i herbatę poproszę. - oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Zaraz wracaam. - odparłam i wyszlam z pokoju.
W kuchni siedział juz Harry z Louisem. Wyglądali koszmarnie. Cali bladzi i kompletnie wypompowani z emocji.
- No dzień dobry! - krzyknęłam wchodząc do pomieszczenia i klepnęłam Harrego w plecy. - Jak się czujecie misiaczki?
- Ałć. - jęknął Harry i schował głowę w dłoniach.
- Widzę, że nie za ciekawie. - zaśmiałam się pod nosem. - Nie martwcie się zaraz wam pomogę.
- Pomożesz nam jak pójdziesz do sklepu po wodę. - dodał Louis patrząc na mnie błagalnym wzrokiem.
- Nie ma mowy. Pada deszcz a ty mi karzesz wychodzić! Zapomnij. - urwałam i odwróciłam się na pięcie w stronę lodówki. Wyjęłam jakieś serki i wędlinę. Zrobiłam chłopakom po
kanapki i Zaynowi 4. Był chory więc ulga mu się należy. Szybko zaparzyłam herbatę i położylam talerz z kubkiem na tackę.
- Wy macie tutaj. - pokazałam palcem na dwa taleerze i dwa kubki.
- A tamto? - Harry podniósł głowę.
- To jest dla Zayna.
- Ej to nie fair. Czemu zanosisz mu jedzenie do pokoju? - oburzył się i chyba zapomniał o kacu bo zdecydowaniee lepiej wyglądał i miał siłe żeby się ze mną droczyć.
- Jest chory idioto. Nie bedzie schodził na dół. - klepnęłam go jeszcze raz w plecy.
- Oh! No faktycznie, chory! Louis chodź idziemy też do niego! - krzyknął ciągnąc mojego braciszka za rękę.
- Nie, nie idę nigdzie. Nie mam sił. - położył głowę na ladzie i tyle z niego.
- Dobra to chodź laska idziemy sami. - złapał mnie pod rękę. - Fajna bluza!
Zaśmiałam sie sama do siebie. Po chwili już staliśmy w pokoju Zayna. Położyłam tackę na szafce obok łóżka. Zayn miał małe problemy ze zjedzeniem ale udało się.
- To wy sobie pogadajcie a ja idę na dół. - zabrałam tackę.
- Dzięki Jula. - odparł Zayn kiedy otwierałam drzwi.
- Nie ma za co, do usług.
Włożyłam naczynia do zmywarki i postanowiłam coś ugotować. Coś odpowiedniego na kaca i chorobę. Hmm. ROSÓŁ! Rosół idealny pomysł. Od razu przystąpiłam do pichcenia. Godzinkę później obiadek był gotowy. Nałożyłam chłopakom i przygotowałam w jadalni. Wzięłam telefon w dłon i wystukałam sms.
Obiad gotowy czeka na stole.
Wybrałam opcje wyślij do wielu. Sms wysłany do: Louisa, Nialla, Harrego i Liama.
Zanim się obejrzałam wszyscy zbiegli na dół. Usiedli przy stole i niemal w minute pochłonęli cały rosół.
- Co to było?! - zaapytał Niall kończąc zupę.
- Rosołek. - odparłam wyszczerzając się.
- Rosołek? - popatrzył na mnie Harry.
- Taka zupa, bardzo tradycyjny posiłek w Polsce.
- Aaa! Jest genialny. I uzdrowicielski. - zasmiał się Niall.
Chłopcy dyskutowali na temat mojego rosołu a ja nałożyłam jeszcze jedną porcję i zaniosłam Zaynowi.
- Smacznego. - powiedzialam podając mu miskę do rak.
- Co to jest? - zaciągnął zapach unoszący się nad rosołem. - Świetnie pachnie.
- Rosół. Nie pytaj o szczegóły po prostu jedz. Pomoże Ci.
Chłopak wziął się za konsumcję. Chyba mu smakowało bo zjadł to równie szybko jak reszta.
- Pyszne. - podsumował podając mi miskę. - Dziękuję bardzo.
- Nie ma za co głupolu. - pstryknęłam go w nos.
- Przepraszam ale chyba pójdę spać bo jestem trochę zmęczony.
- Jasne, nie ma problemu. Śpij dobrze. Obudzę Cię później. - nakryłam go kołdrą i pocałowałam w policzek.
- Dziękuję. - dodał zamykając oczy.
Zebrałam wszystkie rzeczy i zeszłam. Chłopcy jak siedzieli przy stole tak siedzą nadal. Uśmiechnęłam się w ich stronę i podeszłam do wysepki. Włożyłam naczynia do zmywarki i sięgnęłam po miskę, też mam ochotę na rosół. Wzięłam chochelkę i podniosłam pokrywkę z garnka. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę.
- Gdzie jest rosół?! - wrzasnęłam na całą kuchnie, chłopcy popatrzyli na mnie i od razu wybiegli z pomieszczenia.
_______________
Ferie mi się kończą więc kolejny rozdział pojawi się w przyszłym tygodniu.
Rozdziały będą dodawane raz w tygodniu. Chyba, że będę mieć czas.
Do napisania :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)